czwartek, 21 kwietnia 2011

Zbliżaja sie święta

a z nimi różne filmy, w tym róniez "Titanic"
Dam sobię rękę uciąć, że myslcie ,że to najwieksza katastrofa morska. NIE PRAWDA /.

MS Wilhelm Gustloff – przed II wojną światową niemiecki statek pasażerski, flagowy statek wycieczkowy floty organizacji nazistowskiej Kraft durch Freude (KdF). Nosił imię zamordowanego w 1936 członka NSDAP, Wilhelma Gustloffa. Podczas wojny włączony w skład Kriegsmarine, kolejno przekształcony w okręt szpitalny i okręt-bazę okrętów podwodnych. W 1945 uczestniczył w największej katastrofie morskiej w historii ludzkości.

ZATOPIENIE
W swój ostatni rejs wyruszył 30 stycznia 1945. Okręt wyruszył w ten rejs pod eskortą torpedowca Löwe. Na pokładzie Gustloffa znalazło się 173 członków załogi, 918 oficerów i marynarzy z II dywizji szkoleniowej łodzi podwodnych, którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi 70 U-bootów, 400 dziewcząt pomocniczego korpusu Kriegsmarine, które były wojskowymi telefonistkami, telegrafistkami, maszynistkami, kreślarkami i pielęgniarkami. 162 rannych żołnierzy Wehrmachtu oraz 4424 uciekinierów, wśród których byli funkcjonariusze organizacji Todta, junkrzy, policjanci, gestapowcy[2], działacze NSDAP i ich rodziny. Łącznie, wg najnowszych ocen, na okręcie znalazło się co najmniej 10 tys. osób, co potwierdzają depesza nadana z Gustloffa i książka Günter Grassa, Pełzanie rakiem.

O godzinie 21:16 czasu pokładowego przy mijaniu ławicy słupskiej Wilhelm Gustloff został trafiony 3 torpedami, wystrzelonymi przez radziecki okręt podwodny S-13 dowodzony przez komandora podporucznika Aleksandra Marineskę. Pierwsza z nich rozerwała poszycie dziobu. Druga trafiła w środek statku na wysokości basenu, a trzecia trafiła w maszynownię. Na Gustloffie eksplozje wywołały ogromną panikę. Wszystkie dziewczęta z pomocniczej służby umieszczone na dnie osuszonego basenu zginęły niemal od razu. Okręt bardzo szybko przechylił się na lewą burtę. Masy ludzkie skierowano na oszklony pancernymi szybami pokład spacerowy, skąd niemal nikt nie był w stanie się wydostać na pokład. Nie wszystkie szalupy można było spuścić, gdyż żurawiki były zamarznięte. Kilka łodzi odczepiono zbyt wcześnie i wpadały do morza, inne przewracały się na falach z powodu dużego przeciążenia. Na pokładzie walczono o dostęp do łodzi i o tratwy ratunkowe, dochodziło do bójek, padały nawet strzały, również samobójcze. Pokład przechylał się coraz bardziej. Każdy, kto dostał się do wody ginął w wyniku hipotermii w ciągu kilku minut. Około godziny 22:25, 65 minut po storpedowaniu, okręt całkowicie zanurzył się w morzu.

W akcji ratowania rozbitków z Gustloffa wyróżniła się m.in. załoga torpedowca T-36 pod dowództwem kpt. Heringa. Niemieckie jednostki przybyłe na ratunek wydobyły z wody jedynie 838 żywych rozbitków (inne źródła podają 1252). Według najnowszych badań i odkryć liczba ofiar sięga 9600 osób – zamarzli w kamizelkach ratunkowych przy 20-stopniowym mrozie – była to największa katastrofa morska w historii (największa liczba ofiar). Należy zaznaczyć, że storpedowanie okrętu wojennego idącego w konwoju, było całkowicie zgodne z prawem wojennym, a konkretnie z układem londyńskim z 1936 roku regulującym zasady prowadzenia wojny podwodnej.

Część z ofiar została w tajemnicy pochowana w Ustce.

Dziejopisem motorowca stał się Heinz Schön (urodzony w dzisiejszym Jaworze na Śląsku w 1926 roku). Brał on udział w ostatnim rejsie Gustloffa jako asystent ochmistrza i po wojnie postanowił zachować pamięć o pechowym motorowcu dla potomności, spisując jego dzieje od zamachu na Wilhelma Gustloffa po ostatnie chwile okrętu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz